Zadbaj o siebie naprawdę – ale jak?


Zadbaj o siebie naprawdę – ale jak

Zostań tu i teraz

„Bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy. W hałaśliwym zamieszaniu życia, zachowaj spokój w swojej duszy” – Max Ehrmann

Brniemy przez codzienność, nie zatrzymując się, refleksje odsuwamy na bok, emocje – na „ogarnę to kiedyś”. Zakładamy rodziny, budujemy domy, robimy kolejne kursy, zyskujemy awanse, premie, jedziemy na wakacje. A tak naprawdę, czy wiemy jak się o siebie zatroszczyć? Zadbać o swoje wewnętrzne ja, o zaspokojenie swoich egzystencjalnych potrzeb – żeby żyć, a nie tylko przetrwać.

W ubiegłym roku udało mi się odwiedzić niesamowite miejsca. Wycieczki te były trochę ucieczką od obowiązków. Razem z mężem kupiliśmy drugie mieszkanie. Z zapałem oddałam się dekorowaniu nowego gniazdka. Regularnie trenowałam. Starałam się dobrze jeść. „DBAŁAM o siebie”.

Ciężko pracowałam. Życie było dobre. Korzystałam z tego co przynosiło. Szłam dalej.

Ale to okazało się wcale nie takie wspaniałe a jeszcze bardziej, takie proste…

Przez moje życie przeszło wiele emocjonalnych turbulencji.

Pożegnałam babcię, z która byłam bardzo blisko związana. Mój mąż kilkakrotnie w krótkim czasie zmieniał pracę. Zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Straciłam swoją pierwszą ciążę…

 Gdzie kupić olejki eteryczne –
Czyste.

I szybko wróciłam do zwyczajnych obowiązków i stałego rytmu dnia.

Mimo że czasem nachodziły mnie wspomnienia i niewypowiedziany smutek, zaklejałam plastrem i upychałam go gdzieś w sobie, żeby zmierzać byle dalej, do przodu.

Zdarzały się krótkie kilkudniowe okresy, gdy czułam się przytłoczona żalem, jednak maszerowałam wtedy na siłownię i  wypacałam na bieżni swój obniżony nastrój.

Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

Na jednym ze spotkań, z moją teściową, gdy stwierdziła, że robię zbyt wiele, poczułam się atakowana i zirytowana odpowiedziałam „Nie martw się, jestem w ciągłym ruchu, ale ja dbam o siebie”.

Przecież ćwiczę 6 dni w tygodniu. Zjadam zbilansowane posiłki. Codziennie piję 2 litry wody. Spotykam się z przyjaciółmi. Weekendy spędzam na randkach z mężem, a większość nocy śpię co najmniej zalecane 6 h.

Bardzo o siebie dbałam – na zewnątrz

W sobie, chowałam słabość. Szukałam szybkich rozwiązań. I przekonywałam sama siebie, że nic mi nie jest i wszystko jest OKej.

NIE dbałam o swoją część emocjonalną. Odsuwałam wszystkie trudne chwile, do przerobienia „na kiedyś”, czyli nigdy. Nieplanowane sytuacje, nie wchodziły w grę. Ja patrzyłam  w przyszłość. Trzymałam się planu, celu, szukałam najlepszej wersji siebie. Niezniszczalnej.

Potrafiłam z łatwością zapomnieć, jak dbać o swój wewnętrzny świat

Po zaniedbaniu tego, co tak naprawdę działo się w moim życiu, skończyłam zwinięta w kłębek, w rogu pokoju, z głową między kolanami, z uczuciem ogromnego bólu i nieutulonym szlochem.

Ludzie są niezwykli. Potrafimy się adaptować, uzdrawiać, rozwijać się i stawać coraz silniejsi

Kiedy dociera do nas, że zmiany w życiu, wyzwania, trudności, mogą nas pogrążyć, jednocześnie przypominają one nam, że mamy kolejną szansę. I że każdy z nas jest składową miłości, współczucia, możliwości ponownego powstania, i życia na WSZYSTKICH swoich płaszczyznach.

Z tą świadomością, zakończyłam pewien rozdział i obiecałam sobie, że od dziś wszystko będzie inne, będzie pełne.

Postanowiłam, że z każdym obudzeniem się, połączę się ze sobą, ze swoim prawdziwym ja. Że będę pielęgnować swoje wewnętrzne ja, zamiast odkładać je „na później”.

Od tej chwili, moje dni stały się inne.

Podróżowałam i odkrywałam miejsca, nie żeby uciekać, ale by znaleźć w nich siebie.

Wstawałam wcześnie rano, by poświęcić ten czas na pisanie, czytanie i ćwiczenia jogi, zamiast rzucać się prosto w wir uliczny, w drodze do biura, z poczuciem ciągłego spóźnienia.

Odnalazłam w sobie spokój, a pisząc ściągałam z siebie kolejne warstwy, by uzdrowić głęboko zakopane zranienia, zamiast upychania ich coraz głębiej.

Zaczęłam doceniać swoje osiągnięcia, malutkie sukcesy i celebrowałam je, zamiast wybiegania od razu po kolejne trofeum.

Zwolniłam tempo, ułatwiłam zadania, zredukowałam czas spędzany w sieci, zamiast nadmiernej aktywności, kolejnych kroków, kolejnych wyzwań, które miały być celem samym w sobie.

Zaczęłam CZUĆ. Przyjęłam smutek, który tak długo nosiłam w sobie, pochyliłam się nad swoimi lękami, zamiast zakrywania ich kolejnym „plastrem”.

Słuchałam swojego ciała. Zostałam wegetarianką i zamiast liczyć kalorie i zastanawiać się czy nie jem zbyt dużo węglowodanów, jadłam uważnie, smakując.

Porzuciłam historie o przeszłości, które powtarzałam nieustannie, oraz zmartwienia wykreowane na wszelki wypadek na przyszłość, by przestać trzymać się strachu i niepokoju.  

Ćwiczyłam się mówić „NIE”, zobowiązaniom które mijały się z moimi wartościami, zamiast mówić „tak” wszystkim i związywać się tym dodatkową odpowiedzialnością.

Stworzyłam świętości w postaci, regularnego, cotygodniowego czasu dla mnie, na relaks i bycie obecnym, zamiast czekania na kolejne objawy wypalenia przed regeneracją.

 Ryzykowne olejki eteryczne –
słowo o bezpieczeństwie

Podążałam za intuicją i słuchałam siebie w medytacji, zamiast myślenia „zbyt dużo” i przesadzania w analizowaniu innych i zdarzeń.

Zadawałam sobie pytania i pozwalałam na brak odpowiedzi, która i tak przychodziła z czasem, zamiast karania się za niewiedzę.

Zaczęłam doceniać teraźniejszość w całości, każdy jej aspekt. W tym momenty radosne i trudne, niewygodne.

Świat wtedy zaczął jawić się inny – życzliwy, bardziej znaczący, pełen bogactwa i współczującego blasku.

Podczas połączenia się ze sobą, zastępujemy swoje lęki zaufaniem. Uczymy się odpuszczać rzeczy, które są poza naszą kontrolą lub wpływem. To JEST dbanie o siebie.

Słuchając swojej intuicji, przyjmujemy nasze wszelkie niedoskonałości, i uczymy się być autentyczni wobec tego, kim naprawdę jesteśmy. To JEST dbanie o siebie.

Opierając się na teraźniejszości, tworzymy mentalną przestrzeń, by dać sobie wyjaśnienie tego co tu i teraz. To JEST dbanie o siebie.

Odkrywając swoje wewnętrzne ograniczenia czy granice, znajdujemy odwagę by próbować je w sobie przełamać, to JEST dbanie o siebie.

Nauka by traktować siebie czule i z uwagą, JEST dbaniem o siebie.

Kiedy ostatni raz rozpoznałeś w sobie uczucia, które wymagały zatrzymania się i zatroszczenia o siebie? Jak dbasz, by idąc przez życie, w pełni móc go doświadczać?

Podzielisz się tym ze mną?

Źródła
tinybuddha.com

Poprzedni Wartość odżywcza suszonych owoców, na wagę złota za parę groszy
Następny Bergamotka

Brak Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *